Blog prowadzony przez dwóch franciszkanow: o. Adama pracującego w Niemczech i o. Dariusza pracującego
w Polsce. Znajdują się tu ich przemyślenia na temat wiary i misji.

Strona domowa http://ad.minorite.cz/

niedziela, 12 kwietnia 2009

Swiadek Zmartwychwstałego

Od tego DNIA wielu spotkało Jezusa. Zywego Jezusa.
Jednym z współczesnych świadków Zmatrwychwstałego Jezusa jest Paul Badde, niemiecki dziennikarz. Zachęcamy do zapoznania się z wywiadem z tym Swiadkiem. U nas mały fragmment. Całość znajdziecie tu:
http://www.goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=0&kolej=0&art=1239376197&dzi=1104781054&katg=

lub tez w swiatecznym numerze Goscia Niedzielnego 15(2009) (dostepny na stronach wiara.pl). W numerze tez artykul Marcina Jakimowicza, jak tez o. Augustyna Pelanowskiego, stałych felietonistów, czy jak to nazwać - Gościa.

Bóg pisze mój biznes plan
Rozmowa z Paulem Badde

O dziennikarstwie na klęczkach, uzdrowieniach w Manoppello i o powrocie oblicza Boga z Paulem Badde rozmawia Jacek Dziedzina

Jacek Dziedzina: Jest sobota, 7 rano, jesteśmy zmęczeni po podróży, a Ty wyciągasz nas na Mszę do jakiegoś rzymskiego klasztoru... Pewnie jeszcze na Różańcu zostaniemy. Czy to normalne u niemieckich dziennikarzy?
Paul Badde: – Nie, to nie jest normalne. Nawet dla katolickiego dziennikarza. W Radiu Watykańskim jedna z osób powiedziała mi, że jestem za bardzo katolicki.

Bo codziennie chodzisz do kościoła?
– Na Mszy nie jestem każdego dnia. Za to częściej odmawiam Różaniec. Ale nie zawsze tak było. Do 50. roku życia robiłem wszystko, tylko nie modliłem się na różańcu. Teraz go odkryłem i on odmienił moje życie, moją pracę.

Zaczynałeś w piśmie satyrycznym, potem byłeś wziętym publicystą w Niemczech i korespondentem zagranicznym. Nagle zacząłeś pisać o kawałku jedwabiu, ogłaszając całemu światu, że przedstawia odbicie twarzy Jezusa zmartwychwstałego. Nie bałeś się, że ryzykujesz karierę?
– Obowiązkiem dziennikarza jest pisanie o prawdzie i rzeczywistości. A nie ma niczego bardziej realnego niż Jezus i to, co się wydarzyło 2000 lat temu: Bóg stał się człowiekiem, umarł i zmartwychwstał.

I co na to koledzy po fachu?
– Jestem wystarczająco stary, żeby nie przejmować się tym, co myślą inni. I uważam, że to Różaniec jest narzędziem, które zbliża nas do rzeczywistości. Ja potrzebuję Różańca bardziej nawet niż mojego komputera. Byłem już chyba wszędzie jako dziennikarz, odniosłem sukces w tym zawodzie, ale to Różaniec zmienił moje życie. Każdy dziennikarz, kiedy zaczyna pisać, chce być zapamiętanym, chce mieć wielkie nazwisko, zostać powieściopisarzem, Dostojewskim! Ale nawet gdybym napisał najlepszą powieść, kiedyś wszyscy by o mnie zapomnieli. A historia całunu z Manoppello pozostanie. Nie twierdzę, że to ja dokonałem tego od-krycia. Ale udało mi się dotrzeć do ludzi, którzy ten całun odkryli, zbadali, uwierzyli. O tym będzie się już mówić zawsze. I o mnie ludzie będą do końca pamiętać w swoich modlitwach. Nie trzeba się przejmować tym, co koledzy mówią, nawet katoliccy koledzy. Oni też czasem pokazują palcem z ironicznym uśmiechem: to ten od relikwii.

4 komentarze:

Giacobbe pisze...

Fajne świadectwo.
W poście zostało wymienione nazwisko o. Pelanowskiego.

Polecam wszystkie jego ksiązki, zwłaszcza wolnych od niemocy. Gdzieś czytałem, że jest kierownikiem duchowym Malejonka i Budzego,ale nie wiem czy to prawda.
W każdym bądź razie fajnie pisze.
Polecam.

Pozdrawiam

fr. Adam Wolny pisze...

czytales caly tekst? Jest cool

Giacobbe pisze...

Tak, przeczytałem całość i zainteresowało mnie to Manoppello. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym miejscu.

Widziałem w necie foty i wizerunek Chrystusa wydaje się być bardziej czytelny niż na całunie turyńskim.

Ciekawa sprawa.

Ojcze a Ty nie na "Namiotach" w Asyżu?

Pozdro w Panu.

fr. Adam Wolny pisze...

No niestety... :), ale jak Bog da to bede w Asyzu w pazdzierniku´, poki co laczymy sie przez internet z Asyzem (sa transmisje na zywo)
W takim razie poglebimy temat Manopello. Pozdro !