Blog prowadzony przez dwóch franciszkanow: o. Adama pracującego w Niemczech i o. Dariusza pracującego
w Polsce. Znajdują się tu ich przemyślenia na temat wiary i misji.

Strona domowa http://ad.minorite.cz/

środa, 31 sierpnia 2016

Intencje papieskie

Niejasne i dwuznaczne wideo.
video
Pan Fülep: Papież Franciszek w styczniu tego roku ujawnił swoją intencję modlitewną w sprawie dialogu międzyreligijnego. Ojciec Święty mówi, że „modli się o szczery dialog między mężczyznami i kobietami różnych religii, i aby ów dialog przyniósł owoce pokoju i sprawiedliwości." W teledysku widzimy argentyńskiego papieża z wyznawcami innych religii, w tym Żydów, Muzułmanów i Buddystów, którzy wyznają swą wiarę i wspólnie deklarują, że wierzą w miłość. Papież wzywa do dialogu międzyreligijnego, zauważając, "większość mieszkańców planety deklaruje się jako wierzący ", a więc: "to powinno doprowadzić do dialogu między religiami ". "Tylko poprzez dialog ", podkreśla, "będziemy w stanie wyeliminować nietolerancje i dyskryminacje". Stwierdza, że dialog międzyreligijny jest "warunkiem koniecznym dla pokój na świecie ", papież mówi: "nie możemy przestać modlić się lub współpracować z tymi, którzy myślą inaczej”. Wyraża nadzieję, że jego prośba o modlitwe rozprzestrzeni się na wszystkich ludzi. "W tym szerokim zakresie religii ", Franciszek stwierdza, że ​​"istnieje tylko jedna pewność dla wszystkich: wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi" i mówi, że ma zaufanie do naszych modlitw. W ostatnim ujęciu widzimy małego Jezusa wśród Buddy, Menorah i Muzułmańskiego łańcucha modlitewnego. Jeśli wierzymy, że Jezus Chrystus jest jedynym Synem Boga, a Kościół Katolicki naucza, że wiara i chrzest są konieczne do zbawienia, a wiemy, że Boże Synostwo jest owocem usprawiedliwienia, widząc ten film możemy się wstydzić ...

Jego Ekscelencja bp Schneider: Oczywiście. Niestety, ta wypowiedź papieża jest bardzo myląca i niejednoznaczna. Jest zamieszanie, bo jest umieszczony na równi poziom naturalny, zgodnie z którym wszyscy ludzie są stworzeniami Boga i poziom nadprzyrodzony, zgodnie z którym tylko ci, którzy wierzą w Chrystusa i przyjęli chrzest są dziećmi Boga. Tylko ci są Synami Bożymi, którzy wierzą w Chrystusa, którzy nie rodzą się z ciała i krwi, ale z Boga przez wiarę w Chrystusa i chrzest. To jest uznane przez samego Boga w Ewangelii Jana. Powyższa deklaracja papieża zaprzecza w pewnym sensie słowom samego Boga. I tak jak napisał Paweł, to tylko w Chrystusie i przez Ducha Świętego, który jest wylany w naszym sercu możemy mówić "Abba, Ojcze". Opierając się na słowie Boga, jest to absolutnie jasne. Oczywiście, Chrystus przelał swoją krew, aby odkupić wszystkich, każdego człowieka. To jest celem wykupu. I dlatego każdy człowiek może stać się dzieckiem Bożym, kiedy przyjmuje Chrystusa przez wiarę i chrzest. Więc musimy te różnice absolutnie jasno widzieć.
http://rorate-caeli.blogspot.com/2016/04/exclusive-interview-with-bishop.html#more

Neokatechumenat

Biskup Atanazy Schneider o Drodze Neokatechumenalnej.

Pan Fülep: Istnieją pewne nowe współczesne ruchy , które są silnie wspierane. Jednym z nich jest wspólnota Kiko. Jaka jest Twoja opinia na temat Neokatechumenatu?                                                                                                            Jego Ekscelencja bp Schneider: To bardzo złożone i smutne zjawisko. Mówiąc otwarcie: jest to koń trojański w Kościele. Znam ich bardzo dobrze, ponieważ byłem u nich delegatem biskupim przez kilka lat w Kazachstanie, w Karagandzie. Również uczestniczyłem w ich Mszach i spotkaniach i czytałem pisma Kiko, ich założyciela, więc znam ich dobrze. Jeśli mówić otwarcie bez dyplomacji, muszę stwierdzić: Neokatechumenat to protestancko-żydowska wspólnota wewnątrz Kościoła, jedynie z katolicką dekoracją. Najbardziej niebezpieczny aspekt dotyczy Eucharystii, ponieważ jest ona sercem Kościoła. Kiedy serce jest w złym stanie, całe ciało jest w złym stanie. Dla Neokatechumenatu, Eucharystia jest jedynie braterską ucztą. To protestanckie, typowo luterańskie podejście. Odrzucają pojęcie i nauczanie Eucharystii jako prawdziwej ofiary. Uważają nawet, że tradycyjne nauczanie i wiara w Eucharystię jako ofiarę nie jest chrześcijańska, lecz pogańska. To zupełny absurd, to typowo luterańskie, protestanckie. Podczas ich liturgij eucharystycznych traktują Najświętszy Sakrament w tak banalny sposób, że czasem jest to aż straszne. Podczas przyjmowania Komunii siedzą, gubią fragmenty gdyż nie przykładają do nich uwagi, a po Komunii tańczą zamiast się modlić i adorować Jezusa w ciszy. To zupełnie światowe i pogańskie, naturalistyczne.
Drugim niebezpieczeństwem jest ich ideologia. Główną ideą Neokatechumenatu, według założyciela Kiko Argüello jest: Kościół prowadził życie idealne tylko do Konstantyna w IV wieku, tylko wtedy był właściwie prawdziwy Kościół. Wraz z Konstantynem Kościół zaczął degenerować: degeneracja doktrynalna, liturgiczna i moralna. Swoje dno degeneracji doktryny i liturgii Kościół osiągnął wraz z dekretami Soboru Trydenckiego. Tymczasem prawda jest odwrotna: były to czasy świetności w historii Kościoła dzięki klarownej doktrynie i dyscyplinie. Według Kiko, od IV wieku do II Soboru Watykańskiego trwały ciemne wieki w Kościele. To herezja, ponieważ to tak jakby mówić że Duch Święty opuścił Kościół. I jest to typowo sekciarskie i zgodne z linią Marcina Lutra, który uważał że aż do niego Kościół był w ciemności i tylko dzięki niemu pojawiło się światło w Kościele. Pozycja Kiko jest fundamentalnie taka sama, z tym tylko że Kiko postuluje wieki ciemne Kościoła od Konstantyna do II Sobór Watykańskiego. Oni źle interpretują II Sobór Watykański. Uważają że są apostołami V II. Wszystkie swoje heretyckie praktyki uzasadniają Soborem. To wielkie nadużycie.         
Jak taka wspólnota mogła być oficjalnie uznana przez Kościół?                                  
To kolejna tragedia. Ustanowili silne lobby w Watykanie co najmniej trzydzieści lat temu. Jest i inne oszustwo: przy wielu okazjach przedstawiają biskupom wielkie owoce nawróceń i powołań. Wielu biskupów jest zaślepionych owocami, i nie widzą błędów, nie badają ich. Mają oni duże rodziny, mają wiele dzieci, i wysokie standardy moralne w życiu rodzinnym. To są, oczywiście, dobre rezultaty. Istnieją też jednak przesadne naciski na rodziny by mieć maksymalną liczbę dzieci. To nie jest zdrowe. Mówią, akceptujemy Humanae Vitae, i to jest, oczywiście, dobre. Ale w rzeczywistości jest to iluzja, bo istnieje dziś na świecie również wiele grup protestanckich o wysokich standardach moralnych, mających wiele dzieci i protestujących przeciwko ideologi gender, homoseksualizmowi, i które również akceptują Humanae Vitae. Ale dla mnie to nie jest decydującym kryterium prawdy! Istnieje też wiele wspólnot protestanckich, które nawracają wielu grzeszników, ludzi którzy żyli w nałogach takich jak alkoholizm czy narkotyki. Więc owoce nawróceń nie są dla mnie kryterium decydującym i nie będę zapraszał tych dobrych grup protestanckich nawracających grzeszników i mających wiele dzieci do diecezji by prowadzili apostolat. To iluzja wielu biskupów, zaślepionych tak zwanymi owocami.
http://rorate-caeli.blogspot.com/2016/04/exclusive-interview-with-bishop.html#more



wtorek, 30 sierpnia 2016

Pięć rad Ojca Pio

Pierwsza rada:
„Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8,28). To prawda, że Bóg potrafi nawet zło przemienić w dobro, ale pod warunkiem, że człowiek będzie Mu oddany bez żadnych zastrzeżeń. A więc także i grzechy, od których nie zawsze cię Bóg zachowa, On w swej Opatrzności potrafi obrócić w dobro, jeśli Mu będziesz służył. I tak, gdyby król Dawid nie popełnił grzechu, to chyba nigdy by się nie zdobył na tak wielką pokorę. Także i Magdalena nie miłowałaby tak gorąco Jezusa, gdyby nie zostały jej przebaczone liczne grzechy. A Jezus nie przebaczyłby jej, gdyby ich nie popełniła.
Rozważaj więc wielkie Boże miłosierdzie – ono przemienia nasze nędze w dzieło swojej dobroci i łaskawości. Ono z naszej złości i jadu nieprawości potrafi wysączyć zbawcze soki dla naszych dusz. Czyż więc On nie potrafi tego uczynić z naszych utrapień, trosk i doświadczeń? I dlatego nie trzeba dręczyć się utrapieniami, jakiekolwiek by one nie były, a tylko starać się z całego serca kochać Boga, a wszystko wyjdzie na dobre. Nawet nie trzeba za dużo przemyśliwać nad tym, co z tego będzie, kiedy to będzie i jakie to dobro będzie. Jeśli Bóg kładzie ci na oczy błoto niewiedzy, to nie po to, by pozbawić cię wzroku, ale byś lepiej widział i by cię uczynić wspaniałym, godnym miłości i podziwu wobec aniołów. Może Bóg chce, byś upadł, jak ongiś to uczynił ze św. Pawłem, który spadł z konia?
Nie trać więc nadziei i odwagi z tego powodu, że upadasz, ale uczyń wielki akt pokory, ożywiając i odnawiając nadzieję. Tracić otuchę i niecierpliwić się po upadku — to sztuczka i zasadzka nieprzyjaciela, to oddanie mu broni i pozwolenie mu na odniesienie zwycięstwa. A więc nie czyń nigdy tego, gdyż łaska Pana zawsze jest gotowa, by cię podźwignąć.
Druga rada:
Niech ona będzie wyryta w twej duszy: Bóg jest naszym Ojcem. Czy jest więc sens bać się takiego Ojca, który powiedział i zapewnił nas, że bez Jego woli i Opatrzności nawet włos z głowy nam nie spadnie? Jest to naprawdę wspaniałe, że będąc dziećmi takiego Ojca, mamy i powinniśmy spełniać kolejne zadanie: kochać Go i służyć Mu! Wypełniaj więc swoje obowiązki i nie martw się o nic więcej. Zobaczysz, że gdy tak będziesz układał swoje życie, to Jezus sam zatroszczy się o ciebie. „Myśl o Mnie, a ja będę myślał o tobie” — powiedział kiedyś Jezus do św. Katarzyny ze Sieny. A Mędrzec powiada: „Ojcze Odwieczny, Twoja Opatrzność rządzi wszystkim” (por. Mdr 14, 3).

Trzecia rada:
Trzeba zachowywać to, o czym nauczał Boski Mistrz, gdy mówił do swoich uczniów: „Czy brak wam było czego?” (Łk 22, 35). Warto dobrze się nad tym tekstem zastanowić i rozważyć go. Bez pieniędzy, bez obuwia, bez ubrania – tylko w jednej tunice posłał Jezus swych uczniów w świat. I potem mówił do nich: „Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów?” (Łk 22, 35). A oni odpowiedzieli, że niczego im nie brakowało. Dlatego i tobie to samo powiadam, że kiedy ogarnia cię zmęczenie i zniechęcenie, i nie odczuwasz żadnej ufności względem Boga, to czy ten trud powalił cię kiedy? Odpowiesz mi z pewnością, że nie. I dlatego pragnę dodać: czemu więc nie starasz się ochoczym sercem pokonać przeciwności? Jeśli cię Bóg nie opuścił w przeszłości, to jakże mógłby cię opuścić w przyszłości? Przecież w przyszłości będziesz do Niego należał bardziej, niż w przeszłości. Nie trzeba więc trwożyć się tym, co w przyszłości ma się stać w świecie. Może ono (zło) w ogóle nie przyjdzie? A choćby przyszło, to Bóg da ci siły do wytrzymania i zniesienia go. Boski Mistrz polecił św. Piotrowi, by szedł po falach morskich. Św. Piotr uląkł się, gdy zawiał wiatr i zaczął tonąć. A Boski Mistrz podał mu rękę i rzekł z wyrzutem: „Małej wiary, czemu zwątpiłeś?” (Mt 14, 31). Jeśli Bóg każe nam chodzić po wzburzonych falach, to nie trzeba wątpić, nie trzeba się lękać. Bóg jest z tobą, a ty miej odwagę, a cieszyć się będziesz wolnością.
Czwarta rada:
Czwarta rada dotyczy wieczności. Dla dzieci Bożych bardzo małe znaczenie ma to krótkie życie, które przemija, gdyż przez wieczność będziemy żyli w chwale Bożej. Zastanów się więc, czy idziesz właściwą drogą do wieczności, czy już stawiasz swoją stopę na tej drodze. Oby w tym kierunku szły twoje nogi i byś był szczęśliwy, bo nie ma znaczenia życie w tym przemijającym i niespokojnym świecie.
Piąta rada:

Chciałbym, aby ona na zawsze była w twoim umyśle wyryta. Jej treścią są słowa z listu św. Pawła do Galatów: „Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (6,14). Zachowaj w sercu Jezusa Ukrzyżowanego, a wszystkie krzyże świata wydadzą się tobie różami. Kolce korony cierniowej Zbawiciela, które raniły Jego głowę i ranią także naszą, nie spowodują w żaden sposób innych ran. Dopóki będzie choćby jedna kropelka krwi w naszym ciele, dopóty będzie trwała walka między dobrem a złem. Próby, jakim cię poddaje i jakimi cię doświadcza Pan, są wyróżniającym znakiem Jego szczególnego umiłowania i jakby drogocenną perłą dla twej duszy. Te wszystkie trudności przeminą bardzo szybko, jak przemija zima, a po niej nastaje wiosna. Także i po naszym życiu doczesnym, które tak szybko przemija, nastanie niekończąca się wiosna, która będzie tym bogatsza i piękniejsza, im więcej było nawałnic i burz.
Padre Pio

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Najlepsza szkoła

Każdy człowiek z natury pragnie wiedzy, lecz cóż warta wiedza bez bojaźni Boga? Niewątpliwie lepszy jest skromny wieśniak służący Bogu niż dumny filozof, który o sobie nie myśląc bada ruchy ciał niebieskich. Ten, kto zna dobrze samego siebie, dostrzega własną brzydotę i nie lubuje się w ludzkich pochwałach. Gdybym wiedział wszystko, co można wiedzieć na świecie, a nie trwał w miłości, cóż by mi to pomogło w oczach Boga, który sądzić mnie będzie z tego, co czyniłem?
Ucisz w sobie nadmierną żądzę wiedzy, bo płynie z niej wielki niepokój i wielkie
złudzenie. Uczeni pragną, aby ich widziano i chwalono, jacy to są mądrzy. Jest wiele rzeczy, których znajomość niewiele albo wcale nie przynosi duszy pożytku. Jakże niemądry jest ten, kto zabiega o wszystko, tylko nie o to, co służy jego zbawieniu. Nadmiar słów nie nasyca duszy, ale dobre życie uspokaja umysł, a czyste sumienie przybliża do przyjaźni Boga. O ile więcej i lepiej umiesz, o tyle surowiej będziesz sądzony, jeżeli życie twoje w tym samym stopniu nie będzie świętsze. Nie nadymaj się z powodu sztuki czy wiedzy, lecz raczej lękaj się otrzymanej umiejętności. Jeśli zdaje ci się, że wiele umiesz i wiele rozumiesz, wiedz, że jest wiele więcej rzeczy, których nie wiesz. Nie przeceniaj swej wiedzy, przyznawaj się raczej do niewiedzy. Czemu miałbyś się wynosić nad innych, gdy tylu jest od ciebie uczeńszych i bardziej doświadczonych? Jeśli chcesz z pożytkiem się uczyć i wiedzieć coś naprawdę, znajdź radość w tym, że ludzie nie wiedzą o tobie i mają cię za nic.

Oto największa i najlepsza szkoła: poznać naprawdę samego siebie i odwrócić się od siebie. O sobie samym niewiele mniemać, a o innych zawsze jak najlepiej - to mądrość, to jest doskonałość. Nawet gdybyś widział, że ktoś jawnie grzeszy albo dopuszcza się zbrodni, nie powinieneś uważać się za lepszego, bo nie wiesz, jak długo wytrwasz w dobrym. Wszyscy jesteśmy ułomni, lecz ty nie sądź, że ktoś mógłby być bardziej ułomny od ciebie.

Tomasz a Kempis

czwartek, 25 sierpnia 2016

Kościół a masoneria

Wolnomularstwo, popularnie nazywane masonerią, stanowiło w historii Kościoła oraz Prawa Kanonicznego problematykę, której Stolica Apostolska poświęciła niemal sześćset dokumentów. Liczne dekrety, instrukcje, encykliki w sposób stanowczy potępiały i nadal zakazują przynależności katolików do tej instytucji. W ostatnich wiekach wolnomularstwo regularne, prawowite i nieregularne, które odstąpiło od pierwotnych zasad instytucji, zostało potępione przez wielu papieży w licznych dokumentach. Od momentu powstania współczesnej masonerii spekulatywnej w 1717 roku papieże jako pierwsi zasygnalizowali niebezpieczeństwo i potępili błędy.

Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. w kan. 2335 pod karą ekskomuniki, wiążącej mocą samego prawa, zarezerwowanej Stolicy Apostolskiej potępił przynależność do sekty masońskiej oraz organizacji, które działały przeciwko Kościołowi lub władzy świeckiej. Kara poprawcza, czyli cenzura latae sententiae po wejściu w życie Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. była bodźcem do licznych pytań skierowanych do Kongregacji Nauki Wiary (byłego Świętego Oficjum) przez biskupów diecezjalnych oraz osoby prywatne.

Wiele osób żywiło nadzieję na zmianę ustawodawstwa prawnego z rozpoczęciem Soboru Watykańskiego II. Nieliczne propozycje nadesłane przez biskupów do komisji centralnej spowodowały, że tematyka wolnomularstwa nie była rozpatrywana w trakcie tego Soboru. Jedynie sporadyczne wystąpienia jednego z biskupów meksykańskich miały na celu zmianę ustawodawstwa oraz kar przewidzianych przez Kodeks. Zaraz po Soborze Watykańskim II rozpoczęto nieoficjalny dialog z przedstawicielami masonerii. W latach 1974-1980 zainicjowano prowadzone na wysokim szczeblu rozmowy pomiędzy Konferencją Episkopatu Niemiec oraz przedstawicielami masonerii, w czasie których przeanalizowano rytuały trzech stopni uniwersalnych dla wolnomularzy (czeladnik, towarzysz oraz mistrz). Rezultatem sześcioletniej pracy stała się deklaracja, iż niemożliwa jest równoczesna przynależność do masonerii i Kościoła katolickiego.

Rewizja Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. rozpoczęta po Soborze Watykańskim II, dialog Konferencji Episkopatu Niemiec oraz List Kongregacji Nauki Wiary w sprawie masonerii, rozesłany do Przewodniczących Episkopatów różnych krajów, który stał się listem publicznym, zmusił Kongregację do zastosowania wykładni autentycznej kan. 2335, na którą oczekiwano sześćdziesiąt cztery lata od wejścia w życie Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. Schematy nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego nie wspominały o masonerii, jak to czynił kan. 2335, dlatego w dniach od 20 do 29 października 1981 r. Papieska Komisja do Spraw Rewizji Kodeksu Prawa Kanonicznego poświęciła swe sympozjum tej tematyce: Piąta kwestia specjalna. Zachowanie kan. 2335 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r., na mocy którego: „Kto się zapisuje do sekty masońskiej lub stowarzyszeń działających przeciwko Kościołowi podlega ekskomunice wiążącej mocą samego prawa, zarezerwowanej Stolicy Apostolskiej”.

Powstanie masonerii współczesnej

Określenie „masoneria” lub „wolnomularstwo” jest pochodzenia francuskiego, wywodzi się od słowa maszun, massoune mestre, przeszczepionego do Anglii przez Normanów, gdzie przekształciło się w freemason dla określenia murarzy, budowniczych, kamieniarzy zorganizowanych w cechy, którzy surowo przestrzegali przysięgi murarskiej. Aby lepiej zrozumieć złożoną problematykę Instytucji, korzystne jest dokonanie licznych rozróżnień wolnomularstwa uniwersalnego. Podstawowe rozróżnienie obejmuje fazę przedzałożeniową i założeniową. W okresie przedzałożeniowym wyłoniło się wolnomularstwo operatywne, odpowiedzialne za budowę katedr, bazylik, kościołów; w okresie założeniowym rozwinęło się wolnomularstwo współczesne zwane spekulatywnym.

24 czerwca 1717 roku, w święto Św. Jana Chrzciciela, wolnomularze londyńscy ustanowili Wielką Lożę Anglii, Wielką Lożę Matkę Świata, powstałą w wyniku połączenia czterech lóż londyńskich. Powstanie Wielkiej Loży Londynu, jednoczącej masonów zwanych Moderns, wpłynęło na pierwszy podział z powodu wprowadzenia deizmu. 20 września 1721 roku Wielka Loża powierza prezbiteriańskiemu pastorowi J. Andersonowi zadanie zreformowania dawnych konstytucji.

Należy podkreślić, bez zgłębiania istoty problemu dotyczącego konstytucji, zawierającej przepisy wydane przez Wielką Lożę, że starożytne teksty mówią o obowiązkach masona względem Boga i religii, potwierdzają, że powinien być wierny Bogu i Świętemu Kościołowi, aby nie popaść w błąd i herezję. Konstytucje Andersona w regule 39 stwierdzają: każda z wielkich lóż (rokrocznie) ma prawo (i autorytet) ulepszać stare przepisy i ustanawiać nowe (o ile to służy wspólnocie, pod warunkiem, że Starożytne Landmarks zostaną zawsze wiernie zachowane...). (...) Każda z wielkich lóż ma prawo polepszania poprzednich przepisów i ustanawiania nowych, lecz nie może zmieniać zasadniczych punktów, które na zawsze muszą pozostać nienaruszone i z gorliwością spełnione. Każda Wielka Loża ustanawia własne Landmarks. Tego rodzaju granice, ograniczenia mają trzy cechy charakterystyczne: uniwersalność, niezmienność lub trwałość i starożytność, odróżniając w ten sposób Landmarks masońskie. Jako granice instytucji Landmarks są uniwersalne, ponieważ wszystkie ustawy stanowią depozyt tradycji mularskiej i muszą „zachować” zawsze i wszędzie „granice” odróżniające od innych instytucji świata „profanów”.

W 1813 roku, po 96 latach rozłamu, na mocy układu pomiędzy stronami, zwanego Aktem Jedności, powstaje Wielka Loża zjednoczona starożytnych wolnych mularzy Anglii.

Podstawowe dewiacje Wielkiego Wschodu Francji

Po rozprzestrzenieniu się wolnomularstwa w Europie powstawały zazdrości i konflikty, które narażały stabilność masonerii. W 1773 r. w celu regulacji stosunków pomiędzy Lożami powstaje Wielki Wschód Francji. Jednakże nie wszyscy masoni przystępują do Wielkiego Wschodu i pozostają zjednoczeni z Wielką Lożą Francji.

Pośród wielu podstawowych dewiacji, Wielki Wschód Francji ogłosił się ateistycznym. W czasie konwentu w 1877 r., manipulowane przez pastora protestanckiego Desmons’a, dwie trzecie parlamentarzystów zatwierdziło przedstawioną propozycję, gdy tymczasem kilka lat później, również z dokumentów urzędowych znikła tradycyjna formuła „A\G\D\G\A\D\U\” (Na Chwałę Wielkiego Architekta [Budowniczego] Świata). Po dokładnym zapoznaniu się z sytuacją Wielka Loża Matka z Londynu surowo zareagowała na postanowienia francuskie i urugwajskie, zrywając urzędowo wszelkie stosunki. Jednym z podstawowych warunków, aby obediencja (związek lóż jednego rytu) była uważana za regularną i prawowitą, jest wyznanie wiary w G\A\D\U\ (Wielkiego Architekta Świata) oraz przysięga na Biblię. Wielki Wschód Francji i Wielki Wschód Italii w zeszłym wieku były najbardziej antyklerykalne na świecie.

W wielu krytycznych publikacjach poświęconych masonerii wyłania się oczywisty fakt, że dzieci wdowy – masoni, zwłaszcza w Italii, ale nie tylko, byli ogarnięci obsesją przeciwko Watykanowi, księżom oraz wszelkim religiom, szczególnie zaś przeciw najbardziej zorganizowanemu i zagrażającemu Kościołowi – Leona XIII. Wprawdzie naszym celem nie jest zgłębianie tego zagadnienia, ale nie możemy go pomijać, a w licznych opracowaniach wystarczająco szeroko został udokumentowany okres, w którym starano się ośmieszyć religię.

Należy również zaakcentować ważkość propagandy rozwodu popartej przez masonerię. Wielki Mistrz Ernesto Nathan zaproponował, aby zaprosić naszych braci posłów, by udali się do różnych ośrodków włoskich w charakterze mówców, w celu wygłoszenia referatów dla poparcia rozwodów. Ażeby działalność osiągnęła bezwzględne skutki, nie może wyjść na jaw, co zostało zapisane w aktach, że akcja uzyskała poparcie masonerii. Ernesto Nathan pomyślał, że owa działalność może się opierać na całkowicie świeckiej, bardzo wpływowej i kompetentnej w tej dziedzinie instytucji – Kole Prawniczym w celu zobojętnienia katolików przynależących do Koła. Nathan powiedział, że postarają się o zapisanie do Koła licznych masonów, opłacając z kasy skarbowej zakonu legitymacje dla tych wszystkich, których nie stać na opłaty.

Antyklerykalizm masonerii łacińskiej

Wolnomularstwo z konieczności ostro występowało przeciwko wszystkim religiom pozytywnym, poczynając od najstarszej i ugruntowanej w Europie Zachodniej – Kościoła rzymskokatolickiego. W publikacjach atakowano wiarę w Boga. Giosue Carducci, sekretarz Loży „Felsinea” z Bolonii, zarzucał duchowieństwu, że jest szkołą podłości i oszustwa. Carducci niezmiernie szybko osiągnął szczyt polemiki antyklerykalnej sławnym „Inno a Satana” (Hymnem na cześć Szatana), napisanym w 1863 r. i opublikowanym w dwa lata później. Enotrio Romano brutalnie włączył się w gwałtownie atakujący satanizm osób lewicy rewolucyjnej i pararewolucyjnej w Europie.

W końcu XVIII i na początku XIX wieku wiele grup protestanckich w Italii przybliżyło się do masonerii. 23 marca 1886 r. pastor Kościoła Waldensów w Genui, Amedeo Bert, w odpowiedzi na list Giacomo Dall Orso, wybitnej osobowości masońskiej tegoż okresu w Genui, pytał wyraźnie: Czy w Genui i okolicach istnieją instytucje ewangelicznoprotestanckie? Jaką prowadzą działalność i jaki wpływ mogliby mieć w walce ze wspólnym nieprzyjacielem? Kościół ten zwalcza otwarcie błędy i przesądy, niemoralność i brak tolerancji Watykanu, poprzez otwarte przez niego szkoły, w których udziela się dobrego i wolnego nauczania podstawowego, poprzez konferencje publiczne wygłaszane przez różnych pastorów. Uważam, że na Kościół Waldensów można liczyć w rozszerzaniu zasad wolności, o których należy poinformować współczesne społeczeństwo… Musimy walczyć tą samą bronią, jeśli chcemy zwyciężyć.

Podstawowe potępienia masonerii

Zeświecczenie kultu katolickiego w latach 1790-1792, poprzez nową konstytucję, miało na celu oderwanie kleru francuskiego od Rzymu, aby podporządkować go całkowicie zwierzchnictwu państwa. Loże masońskie przyczyniły się do rozpowszechniania owych idei filozoficznych przy udziale wszelkich możliwych środków, rozsiewając nienawiść do religii. Uważały chrześcijaństwo za błąd, a katolicyzm za plagę. Z ziemi francuskiej zamierzano wykreślić każdy ślad chrześcijaństwa i religii. Niezmiernie klarowne jest stanowisko hierarchii kościelnej, a w szczególności Stolicy Apostolskiej, wobec kultury i społeczeństwa, które się wyłoniło z rewolucji francuskiej. Władza kościelna, sumiennie wypełniając swój urząd, występowała z dużą częstotliwością, by wskazać drogę, której należy się trzymać. Po pierwszym potępieniu przez Klemensa XII, bullą In eminenti (1738), encyklika Leona XIII Quod sectam massonum: Humanum Genus z 1884 r. stanowi podstawowy dokument tego okresu. W ostatnich latach swojego pontyfikatu, Leon XIII w encyklice Annum ingressi (10 marca 1902), zdemaskował i ujawnił smutne skutki wywołane w rodzinach i życiu politycznym, wynikające z prześladowania Kościoła, papieża, które szczególnie należy przypisać masonerii. Instytucji tej należy przypisać – kontynuuje papież – większość sugestii negatywnych i współudział w nieustannym dręczeniu Kościoła i występowaniu przeciwko niemu. Stopniowe zgłębienie natury i celów masonerii, przeprowadzone przez Kościół przed wydaniem w dniu 26 listopada 1983 r. deklaracji Quaesitum est na temat masonerii, pozwoliło Kongregacji na zapoznanie się z pozycją moralną, doktrynalną i filozoficzną Instytucji.

O. Mariano Cordovani w artykule opublikowanym na pierwszej stronie w L’Osservatore Romano podtrzymuje, że wśród rzeczy, które się odnawiają i wcielają w życie, i to nie tylko w Italii, znajduje się masoneria ze swoją wrogością, zawsze odnowioną przeciwko religii katolickiej. Podkreśla on fakt, który wydaje się nowością: wśród różnych warstw społecznych rozszerza się pogląd, że masoneria pewnego rytu nie jest już sprzeczna z Kościołem, co więcej, nastąpiło porozumienie pomiędzy masonerią a Kościołem, na mocy którego również katolicy spokojnie mogą się zapisywać do sekty, unikając niebezpieczeństwa popadnięcia w ekskomunikę czy narażenia się na upomnienie.

Ten sam fakt potwierdził o. G. Caprile SI światowy znawca masonerii – niektóre osoby w okresie soborowym naciskały na pojednanie pomiędzy Kościołem katolickim a masonerią. O.G. Caprile w artykule Chiesa e massoneria oggi (Kościół i masoneria dzisiaj), w La Civiltà Cattolica, 1964, nr 2, 145–151, w punktach bardzo jasnych przedstawił problem: ewentualne zbliżenie się pomiędzy Kościołem a masonerią lub, co więcej, domaganie się utworzenia masonerii katolickiej.

Autor precyzuje, że chodzi tutaj o małą grupę. Prawie większość innych ugrupowań masońskich, ukształtowanych według nieskazitelnego ducha panującego od początku i tradycji stowarzyszenia, podtrzymuje przeciwne stanowisko, s. 146. Il Bollettino del Grande Oriente d’Italia (Dziennik Wielkiego Wschodu) (styczeń 1962 r., ss. 10–12). Przedstawiając próby podjęte na tym polu przez Mellora, Peyrefittego i Anceschiego, podsumował kategorycznym non possumus: Przeciwstawiamy się zmianie naszych landmarks i odrzucamy w ten sposób pozbawienie masonerii z jej istoty. Acta Italica Muratoria (listopad 1962 r., ss. 5–8) udokumentowały, że jedynie Kościół powinien dokonać zmiany, musi się zdecydować na zapomnienie doznanych w przeszłości krzywd, wyrzec się swojej zarozumiałości, przekonania o nieomylności... masoneria jest chrześcijańska i ewangeliczna i jedynie ona może zbawić ludzkość, dając jej między innymi pewną wiarę – bez dogmatów, bez ubóstwa.

Deklaracja o stowarzyszeniach masońskich

W przeddzień wejścia w życie Kodeksu Prawa Kanonicznego, dnia 26 listopada 1983 r. Kongregacja Nauki Wiary ogłosiła deklarację o stowarzyszeniach masońskich Quaesitum est: de associationibus massonicis. W sposób niezmiernie klarowny zostało wyrażone, że pozostaje jednak niezmieniona negatywna opinia Kościoła w sprawie stowarzyszeń masońskich, ponieważ ich zasady zawsze były uważane za niezgodne z nauką Kościoła i dlatego przynależność do nich pozostaje zakazana.

Reforma kan. 2335 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku, który karał ekskomuniką osoby należące do masonerii, stała się powodem licznych pytań skierowanych do Kongregacji Nauki Wiary w sprawie stanowiska Kościoła wobec wolnomularstwa. Z różnych stron świata docierały do Kongregacji Nauki Wiary listy z pytaniami na temat oceny wobec masonerii: zwrócono się z zapytaniem – stwierdza deklaracja – czy uległa zmianie opinia Kościoła w sprawie stowarzyszeń masońskich, ponieważ w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego (w przeciwieństwie do poprzedniego) zagadnienie nie zostało wprost poruszone.

Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku nie wymienia masonerii w sposób wyraźny, jak to czynił Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku, w wyniku wnikliwej dyskusji, jaka odbyła się w 1981 r. na temat kan. 2335. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 roku nowym sformułowaniem kan. 1374 obejmuje również inne stowarzyszenia działające przeciw Kościołowi. Prefekt – kard. J. Ratzinger – wyjaśnił, iż Święta Kongregacja Nauki Wiary może odpowiedzieć, że taka okoliczność jest podyktowana kryterium redakcyjnym, co dotyczy także innych stowarzyszeń, podobnie nie wspomnianych, ujmowanych w szerszych kategoriach.

Niezmieniona negatywna opinia Kościoła w sprawie przynależności katolików do masonerii znajduje głębokie korzenie w oświadczeniu Konferencji Biskupów Niemieckich, która po sześciu latach dialogu i dokładnym zbadaniu faktów i doktryny, doszła do konkluzji, iż masoneria w swojej mentalności, podstawowych przekonaniach, jak również „pracy w świątyni” pozostała całkowicie niezmienna. Wspomniane przeciwieństwa naruszają podstawy istnienia chrześcijańskiego. Dogłębne badania rytów i duchowego świata masońskiego wyjaśniły, że równoczesna przynależność do Kościoła katolickiego i wolnomularstwa jest wykluczona. W centralnej części deklaracji nadal zostaje podkreślona niezmienna negatywna opinia Kościoła w sprawie stowarzyszeń masońskich, ponieważ ich zasady zawsze były uważane za niezgodne z nauką Kościoła i dlatego przynależność do nich pozostaje zakazana.

Ze stanowiska Kościoła wobec masonerii, wyrażonego w licznych dokumentach i opracowaniach, w sposób bardzo jasny wyłaniają się wielorakie racje doktrynalne oceny negatywnej. Deklaracja Kongregacji Nauki Wiary z dnia 26 listopada 1983 r. pragnie zająć stanowisko wobec masonerii na poziomie bardziej pogłębionym, a z drugiej strony istotnym dla istniejącego problemu: na płaszczyźnie niezgodności zasad wiary i jej wymagań moralnych.

O. Bernard Häring odpowiadał czytelniczce Famiglia Cristiana na list z 19 kwietnia 1970: Nie widzę naprawdę żadnej racji rozumowej – przynajmniej w normalnych przypadkach – dlaczego katolik praktykujący musiałby wstępować do loży masońskiej. Jest tak wiele stowarzyszeń katolickich i to czysto świeckich, czyniących dobro na chwałę Boga, że właściwie nie rozumiem, dlaczego katolik musiałby zostać masonem. Według mnie jest to typowe dla Włoch. Dla motywów duszpasterskich i zjednoczenia pomiędzy wszystkimi ludźmi, możemy zachować przyjazne stosunki z masonami. Lecz dlaczego musimy zostać członkami ich organizacji?

Ustawodawstwo karne Kodeksu Prawa Kanonicznego nie przewiduje żadnej kary wobec wiernych, którzy zapisują się do masonerii, ponieważ ustawodawca wyraźnie jej nie wymienia. Dlatego przed wydaniem deklaracji zapisanie się do masonerii nie stanowiło przestępstwa karanego sankcjami, o ile masoneria nie znajdowała się w kategorii stowarzyszeń działających przeciw Kościołowi (kan. 1374), a to należało udowodnić. Deklaracja jasno stwierdza, że wierni, którzy należą do stowarzyszeń masońskich, są w stanie grzechu ciężkiego i nie mogą przystępować do Komunii Świętej.

W końcowej części deklaracji Kongregacja Nauki Wiary zarezerwowała sobie osąd natury stowarzyszeń masońskich, nie należy do lokalnego autorytetu eklezjalnego wypowiadanie się o naturze stowarzyszeń masońskich sądem, który implikowałby uchylenie tego, co wyżej ustalono, i to, co jest zawarte w Deklaracji Świętej Kongregacji Nauki Wiary z dnia 17 lutego 1981 r. (AAS 73 [1981] 240–241).

Niezgodność pomiędzy wiarą chrześcijańską a masonerią

Deklaracja o stowarzyszeniach masońskich Quesitum est Kongregacji Nauki Wiary z dnia 26 listopada 1983 r. pokrótce została wyjaśniona 23 lutego 1985 r. w L’Osservatore Romano. Od kiedy Kościół zaczął zabierać stanowisko wobec masonerii, jego negatywnej pozycji przyświecały liczne racje praktyczne i doktrynalne. Urząd Nauczycielski Kościoła zdemaskował idee filozoficzne i pojęcia moralne masonerii, które są przeciwne nauczaniu katolickiemu. Według Leona XIII istotnie można je sprowadzić do naturalizmu racjonalnego, który pobudzał działalność przeciw Kościołowi.

W liście do narodu włoskiego Custodi, z dnia 8 grudnia 1892 r., tak pisał Ojciec Św.: Pamiętajmy, że chrześcijaństwo i masoneria są w istocie niezgodne, w ten sposób, kto się zapisuje do jednej, oddziela się od drugiej. Z tego powodu dla chrześcijanina pozostanie ciągle niemożliwe zachowanie więzi z Bogiem w podwójny sposób. Jedynie Jezus Chrystus jest właściwym Mistrzem Prawdy i jedynie w Nim chrześcijanie mogą znaleźć światło i siłę, aby żyć według zamiarów Bożych, pracując dla prawdziwego dobra braci.

Dokumenty Stolicy Apostolskiej, Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. oraz liczne dekrety i deklaracje nadal podkreślają niezmienną negatywną ocenę Kościoła do wolnomularskich zrzeszeń, ponieważ ich zasady zawsze były uważane za nie do pogodzenia z nauką Kościoła i dlatego też przystąpienie do nich pozostaje nadal zabronione. Wierni, którzy należą do wolnomularskich zrzeszeń, znajdują się w stanie ciężkiego grzechu i nie mogą przyjmować Komunii Świętej.

O. Zbigniew Suchecki OFMConv.

Obszerne fragmenty wykładu wygłoszonego podczas XL Wrocławskich Dni Duszpasterskich, 24 VIII 2010 r.

Problematykę relacji między Kościołem a masonerią Autor omawia szerzej w swej książce wydanej w Krakowie, w Wydawnictwie „Salwator”, w 2008 roku.



Masoneria

Oświadczenia Kongregacji Doktryny Wiary w sprawie masonerii 
za pontyfikatu Jana Pawła II

Deklaracja z dnia 17 lutego 1983 r.
W dniu 19 lipca 1974 roku przesłała niniejsza Kongregacja niektórym Konferencjom episkopalnym list zastrzeżony na temat interpretacji kanonu 2335 Prawa Kanonicznego, który to kanon zabrania katolikom pod sankcją ekskomuniki zapisywania się do organizacji masońskich i do im podobnych stowarzyszeń. Ponieważ wspomniany list, przeniknąwszy do opinii publicznej dał powód do błędnych i tendencyjnych interpretacji, przeto Kongregacja Doktryny Wiary (KDW) nie przesądzając ewentualnych dyspozycji nowego Kodeksu, potwierdza i precyzuje następujące dane:
1. Dotychczasowa praktyka dyscyplinarna Prawu Kanonicznego nie została w niczym zmodyfikowana i obowiązuje w całej pełni.
2. Nie została więc skasowana ani ekskomunika, ani inne przewidziane kary.
3. Co do wspomnianego listu zaś i co do zagadnienia, jak należy interpretować wymieniony w nim kanon, było zamiarem KDW przypomnienie ogólnych zasad interpretacyjnych prawa karnego, według których poszczególne przypadki osobiste mogą być pozostawione osądowi odnośnych Ordynariuszy. Nie było zaś zamiarem KDW upoważnianie Konferencji Episkopatów do publicznego wygłaszania orzeczeń o charakterze powszechnie obowiązującym na temat istoty organizacji masońskich, któreby mogły spowodować utrącanie powyższych norm.
Deklaracja z dnia 26 listopada 1983 r.
Stawiano pytanie, czy ocena Kościoła odnośnie do stowarzyszeń masońskich zmieniła się na skutek faktu, iż nowy Kodeks Prawa Kanonicznego nie wymienia wolnomularstwa w sposób wyraźny jak poprzedni.
Niniejsza Kongregacja jest w stanie odpowiedzieć na to, iż okoliczność ta jest spowodowana kryterium redakcyjnym takim samym, jak dla innych zrzeszeń, które podobnie nie zostały wymienione, ponieważ włączone są do szerszych kategorii.
Negatywna ocena Kościoła o wolnomularskich zrzeszeniach pozostanie więc niezmieniona, ponieważ ich zasady były zawsze uważane za nie do pogodzenia z nauką Kościoła i dlatego też przystąpienie do nich pozostanie nadal zabronione. Wierni, którzy należą do wolnomularskich zrzeszeń, znajdują się więc w stanie ciężkiego grzechu i nie mogą przyjmować Komunii Świętej.
Lokalne autorytety kościelne nie mają prawa wypowiadać się na temat istoty wolnomularskich zrzeszeń w sposób, który mógłby umniejszyć to co powyżej ustalono w zgodności i intencją deklaracji tejże Kongregacji z dnia 17 lutego 1981 roku.

Papież Jan Paweł II potwierdził niniejszą deklarację, uchwaloną na zwyczajnym posiedzeniu Kongregacji i zalecił jej opublikowanie w czasie audiencji udzielonej podpisującemu ją, kardynałowi Prefektowi.
Rzym, w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary, 26 listopada 1983 roku.
(-) Kardynał Joseph Ratzinger  Prefekt

(-) Arcybiskup Jerome Hamer O. P. Sekretarz

środa, 24 sierpnia 2016

Miriam

Bóg Ojciec aż do skończenia świata pragnie sobie kształtować dzieci za pośrednictwem Maryi, do której mówi: In Jacob inhabita - Zamieszkaj w Jakubie,  to znaczy: uczyń sobie stały przybytek i stolicę w moich dzieciach i w wybranych wyobrażonych przez Jakuba, a nie w dzieciach szatana i odrzuconych, których wyobraża Ezaw.
Podobnie, jak w porządku naturalnym i cielesnym dziecko ma ojca i matkę, tak w porządk nadprzyrodzonym i duchowym mamy Ojca - Boga i Matkę - Maryję. Wszystkie prawdziwe dzieci Boże i wybrani mają Boga za Ojca, a Maryję za Matkę, a kto nie ma Maryi za Matkę, ten nie ma Boga za Ojca. I dlatego ci, co pójdą na potępienie, mianowicie heretycy, schizmatycy itp., którzy Najświętszej Maryi Panny nienawidzą lub odnoszą się wobec Niej z pogardą i obojętnością, nie mają Boga za Ojca, jakkolwiek się tym szczycą, gdyż nie mają Maryi za Matkę. Gdyby bowiem mieli Ją za Matkę, kochaliby Ją i czcili, jak prawdziwe i dobre dziecko kocha i czci tę matkę, jaka je na świat wydała. Najbardziej niezawodnym znakiem, po którym można rozpoznać odstępców, głosicieli błędnych nauk i tych, których Bóg nie zaliczył w poczet wybranych, jest to, że mają oni dla Matki Najświętszej tylko wzgardę lub obojętność i starają się słowem i przykładem, otwarcie lub skrycie, nieraz pod pięknymi pozorami umniejszać nabożeństwo i miłość do Niej. Niestety! Bóg Ojciec nie powiedział Maryi, by w nich założyła swoje mieszkanie, albowiem są dziećmi Ezawa.
Bóg Syn pragnie się codziennie kształtować w swoich członkach i niejako wcielać przez ukochaną swoją Matkę i mówi Jej: In Israel haereditare - W Izraelu obejmij dziedzictwo, jakby mówił: Ojciec dał mi w dziedzictwie wszystkie narody ziemi, wszystkich ludzi dobrych i złych, wybranych do chwały wiecznej i odrzuconych. Pierwszych złotym poprowadzę berłem, drugich żelaznym prętem; dla jednych będę Ojcem i Rzecznikiem, dla drugich sprawiedliwym Mścicielem, a Sędzią wszystkich. Ty natomiast, Matko ukochana, posiądziesz w dziedzictwie tylko wybranych, wyobrażonych przez Izraela; jako dobra Matka, Ty ich porodzisz, wykarmisz i wychowasz; a jako ich Królowa będziesz nimi kierować, będziesz nimi rządzić i ich bronić.

Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Św. Maksymilian Maria Kolbe OFMConv.

Św. Maksymilian Maria Kolbe pisze do Matki z Rzymu, 1 VII 1914: „W końcu tego roku szkolnego Ojciec święty [św. Pius X, patron dnia dzisiejszego 22 sierpnia] wyraził listownie swoje zadowolenie z alumnów uniwersytetu "Gregorianum" i na dowód tego dał trzy medale złote dla tych doktorów, którzy najlepiej złożą doktorat. List ten przeczytał nam O. Rektor uniwersytetu na podwórcu uniwersyteckim. Na dowód wdzięczności zaś grzmot oklasków rozległ się po przeczytaniu listu, a po południu nie było wykładów. A co ważniejsza: Ojciec święty nakazał teraz wszystkim, którzy otrzymują jakikolwiek stopień akademicki, złożyć przysięgę przeciw modernizmowi toteż i ja w tym samym dniu, w którym składałem egzamin, złożyłem także wraz z innymi tę przysięgę w kościele św. Ignacego. Przedtem przysięga ta tyczyła tylko tych, co otrzymywali doktorat; teraz zaś została rozszerzona na wszystkie stopnie akademickie.” (Pisma św Maksymiliana tom I; 13)
Św. Pius X
Przysięga antymodernistyczna
Ja ... mocno uznaję i przyjmuję ogółem i po szczególe to wszystko, co przez niebłądzące Nauczycielstwo kościelne zostało określone, orzeczone i wyjaśnione, zwłaszcza te punkty nauki (katolickiej), które wprost sprzeciwiają się błędom czasów dzisiejszych.
Otóż, po pierwsze wyznaję, że Boga, początek i koniec wszechrzeczy, przyrodzonym światłem rozumu możemy z pewnością poznać, a zatem (istnienia Jego) też dowieść, jako przyczyny ze skutków, z tych rzeczy, które są uczynione, to jest z widzialnych dzieł stworzenia.
Po wtóre: przyjmuję i uznaję zewnętrzne dowody Objawienia, to jest sprawy Boskie, przede wszystkim zaś cuda i proroctwa, jako najpewniejsze znaki Boskiego pochodzenia religii chrześcijańskiej; utrzymuję też, iż te znaki są jak najzupełniej odpowiednie do rozumienia wszystkich czasów i ludzi, jako też ludzi współczesnych.

Po trzecie: mocno też wierzę, że Kościół, stróż i nauczyciel słowa objawionego, został bezpośrednio i wprost założony przez Samego prawdziwego i historycznego Chrystusa, gdy pośród nas przebywał, a zbudował (go Zbawiciel) na Piotrze, księciu hierarchii apostolskiej i Jego na wieki następcach.

Po czwarte: Szczerze przyjmuję naukę wiary, którą Apostołowie przekazali nam przez Ojców prawowiernych w tym samym sensie i w tym samem zawsze rozumieniu; przeto jako herezję całkowicie odrzucam zmyśloną teorię o ewolucji dogmatów, według której dogmaty zmieniają jedno znaczenie na drugie i do tego odmienne od rozumienia, uprzednio istniejącego w Kościele; zarówno też potępiam wszelki błąd, który depozyt Boży, poruczony wiernej pieczy Oblubienicy Chrystusowej, uważa za wymysł filozoficzny, czy też wytwór ludzkiej świadomości, wysiłkiem naturalnym ludzi stopniowo się kształcącej i mającej ulegać w następstwie udoskonalaniu aż do nieskończoności.

Po piąte: z największą pewnością utrzymuję i otwarcie wyznaję, że wiara nie jest ślepym uczuciem religijnym, wyłaniającym się z tajemnych głębin podświadomości, pod naciskiem serca i pod wpływem dobrze usposobionej woli, lecz (jest ona) prawdziwym rozumowym uznaniem prawdy, z zewnątrz ze słuchania przyjętej; aktem tym, mianowicie, uznajemy za prawdę, dla powagi najprawdomówniejszego Boga, to wszystko, co Bóg osobowy, Stwórca i Pan nasz powiedział, zaświadczył i objawił.

Z należytym szacunkiem poddaję się i ulegam całą duszą potępieniom, wyjaśnieniom i wszelkim przepisom, które zawierają się w encyklice Pascendi i w dekrecie Lamen-tabili, zwłaszcza w tym, co dotyczy tzw.. prawdy historii dogmatów.

Również, potępiam błąd tych, którzy twierdzą, że Wiara, przez Kościół podana, może stać w sprzeczności z historią, dogmaty zaś katolickie, tak jak je obecnie rozu miemy, nie dadzą się pogodzić z istotnymi początkami religii chrześcijańskiej.

Potępiam też i odrzucam zdanie tych, którzy mówią, iż wykształcony chrześcijanin powinien przybrać postać podwójną: człowieka wierzącego i historyka, jakoby wolno było historykowi to otrzymywać, co sprzeciwia się jego przekonaniu, jako człowieka wierzącego; albo też stawiać przesłanki, z których wynikałoby, że dogmaty są albo błędne, albo wątpliwe, byleby tylko wprost im nie przeczył.

Zarazem potępiam ten sposób rozumienia i wykładania Pisma św., który, pomijając tradycję Kościoła, analogię Wiary i wskazówki Stolicy Apostolskiej, polega na pomysłach racjonalistycznych i niemniej samowolnie, jak zuchwale uznaje krytykę tekstu, jako jedyne i najwyższe prawidło.

Nadto odrzucam zdanie tych, którzy utrzymują, że uczony, traktujący zagadnienia historyczno-teologiczne, albo też o tych rzeczach piszący, powinien najprzód zrzec się zdania, uprzednio przyjętego, czy to o nadprzyrodzonym początku tradycji katolickiej, czy to o pomocy od Boga obiecanej, ku przechowaniu na zawsze wszelkiej prawdy objawionej; dalej, że pisma każdego z Ojców należy wykładać, z pominięciem wszelkiej powagi nadprzyrodzonej, i tylko podług zasad naukowych, z tą swobodą sądu, z jaką zwykło się badać wszelkie zabytki świeckie.

Wreszcie na ogół oświadczam, że zupełnie obcy jestem błędowi, który głoszą moderniści, że w św. Tradycji nic nie ma Bożego; albo, co jeszcze gorsze, pierwiastek Boży przyjmują w znaczeniu panteistycznym; tak, iż ze św. Tradycji zostaje tylko goły i prosty fakt, podobny do zwykłych wydarzeń historycznych, i tylko ludzie własną pracą, usilnością i sprytem rozwijają przez wieki następne szkołę, założoną przez Chrystusa i Apostołów.

A przeto jak najsilniej trzymam się i do ostatniego tchu życia trzymać się będę Wiary Ojców w niezawodny charyzmat (sprawdzian) prawdy, który jest, był i zawsze pozostanie w episkopacie przekazanym od Apostołów drogą następstwa1 i to nie dla tej przyczyny, aby trzymać się tego, co zdaje się być lepszym i odpowiedniejszym do kultury danego wieku, lecz dlatego, aby absolutna i niezmienna prawda, opowiadana od początku przez Apostołów, nigdy inaczej nie była wierzona, ani też nigdy inaczej nie rozumiana.2

Ślubuję, że to wszystko wiernie, nieskażenie i szczerze zachowam i nienaruszenie strzec będę i że nigdy od tego nie odstąpię ani w nauczaniu, ani w jakikolwiek inny sposób bądź słowem, bądź pismem. Przyrzekam to, przysięgam, tak niech mnie Bóg wspomaga i ta święta Boża Ewangelia.
Fronda.pl



poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Cud nad Wisłą

To Matka Pana uchroniła Warszawę i Polskę przed bolszewicką nawałą w roku 1920. 15 sierpnia rzeczywiście wydarzył się cud nad Wisłą. Na niebie pojawiła się Matka Pana w znaku Patronki Warszawy.
W nocy z 14 na 15 sierpnia dokonuje się cudowne objawienia Matki Bożej w wizerunku Patronki Warszawy Matki Bożej Łaskawej. „Matka Łaskawa pojawia sie na niebie przed świtem, monumentalna postać, wypełniająca swoją Osobą całe ciemne jeszcze niebo. Ukazuje się odziana w szeroki, rozwiany płaszcz, którym osłania stolice. Zjawia się w otoczeniu husarii, polskiego zwycięskiego wojska, które pod Wiedniem z hasłem „W imie Maryi” rozegnało pogańskie watahy. Matka Boża trzyma w swych dłoniach jakby tarcze, którymi osłania miasto Jej pieczy powierzone” - opisuje tamten cud jezuita o. Józef Maria Bartnik.

Postać Matki Pana widziało, i pozostały tego świadectwa, setki bolszewików atakująchych Warszawę. I nie ma co ukrywać, że wywołało to ich ogromny strach. „Przerażenie, jakie wywołało ujrzane zjawisko, i paniczny strach były tak silne, że nikt nie myślał o konsekwencjach ucieczki z pola walki – karze śmierci dla dezerterów. Uciekinierzy poczuli się bezpieczni dopiero w okolicach Wyszkowa i stąd – od ich słuchaczy – pochodzą pierwsze relacje o tym wstrząsającym wydarzeniu” - uzupełnia jezuita na łamach „Naszego Dziennika”. Świadomość cudownej pomocy miał zresztą również sam marszałek Józef Piłsudski (mimo rozmaitych decyzji życiowych i religijnych marszałek całe życie mocno czcił Matkę Bożą Ostrobramską), który krótko po zwycięstwie nad bolszewikami miał powiedzieć kardynałowi Krakowskiemu: „Eminencjo, sam nie wiem, jak myśmy tę wojnę wygrali”.
http://www.fronda.pl