Blog prowadzony przez dwóch franciszkanow: o. Adama pracującego w Niemczech i o. Dariusza pracującego
w Polsce. Znajdują się tu ich przemyślenia na temat wiary i misji.

Strona domowa http://ad.minorite.cz/

sobota, 28 listopada 2009

Czekamy

Rozpoczęliśmy Adwent.
Nie pierwszy to adwent w naszym życiu...
Wiemy o co chodzi - przygotowanie do świąt, prezenty, choinki, sprzątanie...

Wiemy, że adwent jest również czasem oczekiwania...
Może warto sie zapytać: czy ja na Boga jeszcze czekam?
A jak tak to jak: z obawą, niecierpliwością, może strachem...

Czy mogę powiedzieć: czekam na Pana z utęsknieniem...?
Czy wyglądam Jego przyjścia każdego poranka ? Czy czekam na Niego w nocy?
Czy jest dla Niego miejsce w mojej szarzyźnie dnia?

Jedno jest pewne: On na nas czeka !
Nigdy nie było takiej chwili, kiedy by na Ciebie i na mnie nie czekał, gdyby zrezygnował, załamał ręce...
Dalej czeka na Twój i mój powrót do Niego, czeka na owoce - kiedy zaczniemy przynosić owoce nawrócenia? Czeka, by wylać na nas całą obfitość Łaski.

Również teraz czeka...
W Jego domu zawsze pali się światło...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

witam serdecznie...Co zrobic jak sie nie czuje tego ze Bog na niego czeka ,a wrecz czuje jakby byl baaaardzo daleko...i nie mozna znalesc drogi do Niego ???

Pozdrawiam ..ONA...

fr. Adam Wolny pisze...

r. Adam Wolny pisze...
Fajnie, że poruszyłaś ten temat. bo jakoś cały czas łazi mi po głowie... Mam to już w sercu i chcę o tym napisać newsa, a póki co tak na krótko: Bóg na nas czeka na stówę - w Piśmie Swiętym jest wiele miejsc, gdzie możemy o tym przeczytać. Poza tym cały czas niemal na każdej stronie widać jak Bogu na nas zależy, jak nawoływuje do powrotu, jak po raz kolejny ufa i daje szansę, pomimo tego, że wie, że i tak pewnie będzie ona często niewykorzystana. Gdyby na nas nie czekał - to by nie posłał Jezusa na ziemię, nie byłoby Ukrzyżowania, Zmartwychwstania.

Co zrobić? Na pewno wołać do Niego, ale i czekać cierpliwie ! No to jest sprawa raczej na rozmowę czy nawet spowiedź ewentualnie na maila. Bo to kwestia drogi też jest do rozstrąsnięcia. Po prostu nie wiem do kogo piszę: czy do osoby wierzącej czy niewierzącej, ochrzczonej, czy też poszukującej,,?
Pozdrawiam
10 GRUDNIA 2009 20:04