Blog prowadzony przez dwóch franciszkanow: o. Adama pracującego w Niemczech i o. Dariusza pracującego
w Polsce. Znajdują się tu ich przemyślenia na temat wiary i misji.

Strona domowa http://ad.minorite.cz/

wtorek, 9 marca 2010

Trybunał na dywaniku

Rada Europy zgodnie orzekła: Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu przekroczył swoje kompetencje w sprawie krzyży we włoskich szkołach.

Nareszcie. Ze wszystkich dotychczasowych krytyk sędziów ze Strasburga, ten głos jest najbardziej pocieszający. To Rada Europy bowiem (nie mylić z unijnymi instytucjami: Radą Europejską i Radą Unii Europejskiej) ma największą legitymację, by żądać od Trybunału orzekania w duchu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Więcej: to państwa członkowskie Rady Europy mogą zadecydować o reformie Trybunału.

Członkowie RE to aktualnie 47 państw, które ratyfikowały Konwencję. A Trybunał jest organem wykonawczym tego dokumentu. To znaczy, że powinien orzekać w duchu Konwencji, która ma chronić podstawowe prawa człowieka. Niedawny wyrok, nakazujący zdjęcie krzyży z włoskich szkół, był sztandarowym przykładem absurdu i politycznej poprawności, w jaką dali się uwikłać sędziowie ze Strasburga. Dlatego też cieszy jednomyślny głos Rady Europy: Trybunał nie może orzekać w sprawach dotykających kwestii tradycji i kultury narodowej.

Trybunał nie wyrabia
Do przełomowego spotkania doszło w szwajcarskiej miejscowości Interlaken. Ministrowie różnych resortów z krajów członkowskich Rady Europy rozmawiali o kontrowersyjnym wyroku głównie na wyraźne żądanie delegacji litewskiej i maltańskiej. O spotkaniu jako pierwszy napisał watykański dziennik „L’Osservatore Romano”. Według jego relacji, litewska minister sprawiedliwości Maris Riekstis powiedziała, że Trybunał musi działać w taki sposób, by jego orzeczenia były „jasne, jednoznaczne, precyzyjne i zrozumiałe”. I dodała, że wyrok w sprawie krzyży we włoskich szkołach jest przykładem czegoś dokładnie odwrotnego.

Z kolei maltański minister sprawiedliwości Mifsu Banici nazwał sprawę bardziej dobitnie: jego zdaniem, Europejski Trybunał Praw Człowieka nie jest „wystarczająco wrażliwy na specyfikę kulturową i tożsamość narodową” państw członkowskich Rady Europy. Najważniejsze jednak jest to, że nie skończyło się na pojedynczych wystąpieniach. Rada Europy przyjęła wspólną deklarację, w której wzywa Trybunał do „stosowania jednolitych i rygorystycznych kryteriów dotyczących przyjmowania spraw do rozpatrzenia oraz jurysdykcji”. Czyli, mówiąc po ludzku, żeby nie wtrącał się w sprawy, które nie leżą w jego kompetencjach.
Prawda jest również taka – i tak też należy rozumieć tę deklarację – że Trybunał zwyczajnie nie wyrabia się z ogromną ilością spraw, których się podejmuje, lub z samym rozpatrywaniem wniosku o rozpoczęcie procesu. Rada Europy stwierdziła wręcz, że sytuacja Trybunału jest rozpaczliwa, bo ok. 100 tys. spraw czeka na rozpatrzenie, z czego większość w ogóle nie kwalifikuje się do procesu. Tak naprawdę sprawa krzyży również w ogóle nie powinna była znaleźć się na wokandzie, co tylko potwierdziła deklaracja RE.

Rynek bez Mariackiego?
Spór tak naprawdę rozbija się o kwestię, czy skarga na obecność krzyży we włoskich szkołach dotyczyła właśnie spraw kultury i tradycji, w których Trybunał nie posiada jurysdykcji, czy też chodziło w niej – jak argumentowali sędziowie i pozywająca Włochy obywatelka – o wolność wyznania i sumienia, czyli, w tym wypadku, o wolność od obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej, co rzekomo narusza przekonania niechrześcijan i ateistów. Nawet gdyby sprawa dotyczyła drugiej opcji, to wyrok pozostaje absurdalny w swojej istocie. – Zakaz używania jakichkolwiek symboli religijnych jest uprzywilejowaniem światopoglądu bezwyznaniowego – mówił na łamach „Gościa” dr Michał Kowalski, specjalista od spraw prawa międzynarodowego UJ.

Na szczęście deklaracja Rady Europy daje mocny argument przeciw podejmowaniu tego typu spraw przez Trybunał. Tak naprawdę wyrok ze Strasburga był nie tylko bezprawną ingerencją w wartości i tradycję, która ukształtowała Italię. Jego absurd wynikał z prawdy bardziej podstawowej: żadne symbole – o ile nie wzywają do nienawiści i przemocy – nie mogą być uznane za obrażające czyjeś uczucia religijne czy narodowe. Przecież całe nasze życie jest zorganizowane wokół jakichś symboli. Ich obecność w przestrzeni publicznej nie narusza wolności mniejszości, które wyznają inne wartości.

Gdyby przyjąć ideologiczną logikę Trybunału, należałoby usunąć krzyże z flag narodowych kilku europejskich krajów. Kłopoty powinny mieć głównie Wielka Brytania, Szwecja, a także Finlandia, z której pochodzi pani Lautsi, dziś obywatelka Włoch, skarżąca krzyże do Trybunału. A co z kościołami stojącymi przy krakowskim Rynku, na którym innowiercy lub niewierzący chcą – jak pewnie domyśla się Trybunał – wypić kawę w przestrzeni „neutralnej światopoglądowo”? Zgodnie z logiką Trybunału – kościoły należy rozebrać. Być może deklaracja polityczna Rady Europy będzie pierwszym krokiem do reformy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i blokadą dla ewentualnych kolejnych nielogicznych wyroków.

Jacek Dziedzina

Za: wiara.pl

2 komentarze:

fr. Adam Wolny pisze...

W końcu...

M@C pisze...

Rozmawiali głównie na żądanie delegacji litewskiej i maltańskiej... a gdzie była delegacja polska? Czepiam się? No tak sam głosowałem na Tuska... przepraszam ale nie miałem wyboru ;-(